Czyli o codziennym życiu istot znacznie różniących się od siebie.
sobota, 5 marca 2011
Ale super weekend... :(
Jak widzicie po tytule posta dzisiaj o moim beznadziejnym weekendzie. W sobotę obudziłam się o 6.00 rano, ponieważ moja mam zaczęła krzyczeć, bo na lodówce były robaki. Żebyście nie pomyśleli, że jemy robaki to Wam wytłumaczę o co kaman. Mój tata w niedziele jedzie na ryby i kupił robaki do łowienia. Położył je na noc na lodówce. Więc dokończę dalej. Moja mam zaczęła krzyczeć i mnie obudziła. Potem o 8.00 byłam z psem na dworze. O 10.00 poszłam do sklepu kupić buty. Od 13.00 do 20.00 sprzątałam cały dom. Natomiast jutro w niedziele będę musiała odrabiać lekcje i uczyć się historii. Mój pan od historii dał nam 3 strony z datami do nauczenia, na poniedziałek. Zostało mi jeszcze 20 dat, bo resztę tzn. 40 umiałam już wcześniej. Zapamiętałam z V klasy. Więc jeżeli chodzi o ten post to tyle. Papapapapapapa ::*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
łachchacha, jednym słowem.
Prześlij komentarz