piątek, 6 kwietnia 2012

Masakra.....

Niee, to niemożliwe. Nie pisałam ponad miesiąc.
A ten miesiąc był wielką zmianą dla mnie. Pod względem zarówno muzycznym jak i uczuciowym.
Na początek: posiadam kolejnego bloga: http://www.masakraaa.blogspot.com. Niedopracowany- szczerze powiedziawszy nie miałam jak i gdzie.
Nareszcie mam czas- jestem chora, jest przerwa świąteczna.. I mam posprzątać pokój, ale to może poczekać. :)
Jak już mówiłam- ten miesiąc [przełom marca/kwietnia] jest dla mnie bardzo ważnym miesiącem. Miesiącem przemian. Może zacznę od tych muzycznych.
Zaczęłam słuchać takich zespołów jak: [kolejność nie ma znaczenia..] KSU, Megadeth, Metallica, Iron Maiden, Black Sabbath, AC/DC, Raz Dwa Trzy, Dżem, Ira, Led Zeppelin, Slayer, Nirvana, Cool Kids Of Death, Sex Pistols, Deep Purple, Pidżama Porno, Guns n' roses, Pink Floyd, Icon fur hire, fit for rivals... I Marlyn Manson[wykonawca.]..
Oprócz tego: 3czwarte sukcesu. :)
To była wielka przemiana dla mnie, naprawdę..
A teraz zmiana uczuciowa.: Yhh, w sumie, po 6 mies. tego idiotycznego stanu [<3], 21 marca przeszło mi. Ot tak. Zaczęłam się zastanawiać, co ja właściwie robię, po co, skoro i tak odwzajemniana jest nienawiść...
Ale nie tak trudno zapomnieć, zwłaszcza gdy ma się z nim do czynienia 5 dni w tygodniu..[ że też zawsze musi chodzić do tej sql.. -,-] Ale jest coraz lepiej- nieodzywanie się do sb to faktycznie najlepsza metoda...
Przeinaczając powiedzenie współwłaścicielki bloga, Żyletty [które w oryg. brzmi: "od nienawiści po miłość"] : " Od miłości po nienawiść." I dobrze. Bez niego też sb daję radę w życiu.. :)
Tylko modlę się teraz żebym czegoś głupiego w czerwcu nie wyczyniła.. Oby. 
I muszę nauczyć się piszczeć i jeździć na łyżwach.. Z tym pierwszym do będzie łatwo, w sumie już umiem piszczeć, tylko muszę się nauczyć tak fajnie, bo na razie wychodzi mi tak dziko.. o.o. A z jazdą na łyżwach.. Masakra, jak sobie przypomnę to w tamtym roku.. Wgl się  nie chciałam  puścić bandy.. I myślałam że się pójdę powiesić do kibla na łyżwie, bo zawsze w środy chodziłyśmy tam z chł... No to ja coś wymyślałam, że niby zwolnienie, brak stroju, brałam za małą/ dużą łyżwę.. A tu we wtorek iluś tam chł z nami poszło, a ja ani zwolnienia, ani nic... wzięłam dobre łyżwy.. Bo się dopiero w drodze skapnęłam że oni z nami idą.. ;O..
o masakra, to było tak dawno, [jakieś 4 mies temu] a ja nadal to pamiętam, shit. ;O
No w sumie.. jak pamiętam zdarzenie z 14.10.2011 to co się dziwić..
Kończę, bo w sumie moja notka zaczyna robić się nieogarnięta... Obiecuję że bd pisać częściej, tym bardziej, że niedługo będę w posiadaniu laptopa, podobno. ;)
Nq. ;)

Brak komentarzy: