Dzisiaj czwartek. Z jednej strony dzień był super, a z drugiej strony okropny. Dlaczego dobry? Już Wam mówię. Od początku:
Wstałam o 6.30, nie wyspałam się. Poszłam do szkoły na 9.00. Jako pierwszą lekcję miałam język polski. Pani oddała nam (w końcu) nasze prace klasowe. Dostałam 5, brakowało mi 2,5 punktów do 6. Jaki pech:( jednak jest powód do szczęścia, ponieważ pobiłam swój dotychczasowey rekord. O co kaman??? Zawsze na pracy klasowej jest zadanie, w którym trzeba coś napisać, np.: opowiadanie. Ja zazwyczaj miałam same błędny i za ort. miałam 0p., a dzisiaj pobiłam swój rekord dostałam 10\11p. za całe opowiadanie. Zazwyczaj miałam tak między 4-6. Jupiiiiii. Dalej matematyka. buuuuuuuuuuuu Pani sprawdzała prace domowe i myślałam, ze jej głowa z nerw peknie, bo dużo osób źle zrobiło pd. I ciągle mówiła swoje ulubione słowo- masakra. dalej 3 lekcja to przyroda. Najfajnieszy przedmiot na świcie, i mam farta bo uczy mnie najfajniejsza nauczycielka w szkole. Ja normalnie z nią gadam mówimy, np.: gdzie kupiłyśmy cos bo się którejś z nas spodobało. Dzisiaj była w takich zajebis**** spodniach i swetrze. Juro muszę sie jej zapytac gdzie kupiła. Lekcja była super. 5 godzina to historia. A zapomniałam przed historią jest histeria, taki przedmiot. Przed każdą historia strasznie się boimy, ze pan nas bedzie pytał. Szczególnie, że teraz zaczął sie okres "polowań". Jesli chodzi o ten post to tyle narqua. :*:*:*:*:*:*:*:*::D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
3 komentarze:
normalnie jak Arodyta w "gdybym była czekoladą." ;d
czy ty popełniasz błędy ort??
y, a ja nie. xD. Mam same 1 m, oprócz jednego roku, kiedy miałam 2. ;D
Prześlij komentarz