wtorek, 13 grudnia 2011

jeśli mam dalej przeżywać takie tortury, to ja już wolę mieć jakieś 5 lat..

Fuck. Jakie to życie było łatwiejsze jeszcze 7, 8 lat temu.
Wydawało mnie się, że wtedy mam problemy, w porównaniu z dzisiejszymi są one mniejsze niż pestka.
Chyba zaczynam 'psychicznie' dojrzewać, to co się działo wczoraj ze mną, wyglądało, jakby miotał mną szatan. No, może nie dosłownie. ;d
Wyglądało to mniej więcej tak: wygłupiałam się, następnie byłam wściekła, później (po piosence Taylor Swift, [przypadkiem]) przygnębiona, siedziałam na łóżku i ryczałam, następnie miałam wszystko w dupie, później ogarnęłam się, ale na krótko, bo położyłam się na podłodze i dalej ryczałam. Następnie zaczęłam się śmiać przez jakieś 2 min (z piosenki, a raczej teledysku. ;p), później (po jakichś 4 min) miałam wszystko w dupie, później dalej ryczałam. Tak do 12:00 w nocy. Później poszłam spać.
I to wszystko przez jednego frajera. Masakra.
Dziś było już lepiej- nie miałam niepowstrzymanego głupiego uśmiechu już wcale. Nawet na chemii. Brawo.

Znaczy, może to wyglądać jakbym opisywała swój dzień, jednak to tylko krótki epizod.
Wczorajszy dzień był dniem najgorszym, dziś zresztą nie było lepiej..
W sumie tyle, bo kogo obchodzi, o której wstałam i co robiłam, kogo obchodzi że czuję, kogo obchodzi, że w ogóle jestem... ;(

NarQ.
p.s- notki będą pojawiać się rzadziej w związku z tym, że mój ojciec przyjeżdża. Długa historia.

__________
poomoc.pl
pustamiska.pl
polskieserce.pl
okruszek.org.pl
pajacyk.pl
wyklikajzywnosc.pl
habitat.pl


Dzisiaj w sumie nic się nie działo, oprócz tego, że odkryłam, iż jestem wycofana ze społeczeństwa, czy jakoś tak. Masakra...

Brak komentarzy: